Od kilku lat moją pasją są podróże. Wyspecjalizowałem się w wyszukiwaniu tanich połączeń lotniczych, dzięki czemu kilka razy w roku latamy z Żoną za granicę dosłownie za grosze. W ten sposób odwiedziliśmy już Szwecję, Anglię, Belgię, Gruzję, Norwegię, Francję. Jednak podróż mojego dotychczasowego życia miała miejsce w kwietniu 2013 roku. Wraz z kolegą z redakcji "Gościa Niedzielnego", fotoreporterem Romanem Koszowskim, wyruszyliśmy w trasę po Ameryce Południowej, by przyjrzeć się tamtejszemu Kościołowi.
To była zupełnie szalona wyprawa. W ciągu miesiąca 19 razy lecieliśmy samolotem! Odwiedziliśmy sześć krajów: Peru, Boliwię, Chile, Kolumbię, Wenezuelę i Ekwador. Choć nie były to wakacje, a miesiąc wytężonej pracy, to jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że spędziliśmy ten czas w bajce, we śnie. Poznaliśmy piękno i różnorodność świata – kolorowe manty andyjskich górali, orkiestrę grającą w środku boliwijskiej dżungli, wynurzające się z mgły zatoki Chile. Ale też dotknęliśmy biedy, którą przedtem znaliśmy tylko z książek i filmów. Odwiedziliśmy slumsy i miejsca, gdzie ludzie mieszkają w glinianych lepiankach albo szałasach z palmowych liści. Właśnie od tych najbiedniejszych dostaliśmy największą lekcję radości życia. 
Niech zdjęcia prezentowane obok, w większości mojego autorstwa, będą początkiem opowieści o tym czasie. Więcej opowie bogato ilustrowana książka z reportażami Kościół na końcu świata, o której informuję w BIBLIOTECE.

 

                    

 
This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now
Kolumbia, Bogota